Media Rzeszów

Odwiedziło nas:

praca forum fejs program

PODRÓŻE

Busem przez świat

Dodano: 23.03.15 12:44


pod72831232

Kilku studentów z całej Polski zapragnęło spełnić swoje marzenia o dalekich podróżach. Busem przez świat. Kupili starego busa za 2 tys. zł i… wyruszyli w świat. Pomysłodawcą projektu był Karol Lewandowski, inżynier Robotyki i Automatyki ze Świdnicy.

Bus to wysłużony VW z 1989 r. Był w opłakanym stanie i wymagał wielu przeróbek, zanim stał się podróżniczym kamperem. Po remoncie był nie do poznania. Dziś – kolorowy, oklejony reklamami i naklejkami z najdalszych zakątków świata – wzbudza ogromne zainteresowanie, trudno go nie zauważyć. Ma to swoje plusy, bo właśnie ta wyjątkowość pomagała podróżnikom w wielu trudnych sytuacjach. Praktycznie zmienili wszystko, by mogło w nim podróżować 6 osób z zapasem żywności i wody, bagażami, rozkładanym dachem, a także dostosować auto do ciężkich warunków terenowych. W sumie ten bagaż ważył 1,5 tony a VW w ramach projektu pokonał już 100.000 km. W ciągu 5 lat studenci przemierzyli 52 kraje na 5 kontynentach. Karol Lewandowski jest jedynym uczestnikiem, który brał udział we wszystkich wyprawach.


Początkowo grupa zwiedzała Europę.


Jako studenci nie mieli zbyt dużych środków finansowych na podróżowanie, więc oszczędzali dosłownie na wszystkim. Koszty podróży rozkładały się na kilka osób. Podczas pierwszej wyprawy w ciągu miesiąca objechali 12 państw. Po podliczeniu wydatków okazało się, że na każdego przypada 2500zł. Następny wyjazd to 16 państw w ciągu 1,5 miesiąca a koszt na osobę wyniósł 2900zł. Ameryka była znacznie droższa, na każdego uczestnika wypadło 9000zł. Jednak naszym podróżnikom dopisywało szczęście i znaleźli sponsora, co obniżyło koszt do 4000zł. Do Stanów lecieli samolotem a busik płynął statkiem. Zapytałam, dlaczego nie wypożyczyli samochodu na miejscu, przecież to byłoby taniej i prościej. Nie mogli skorzystać z wypożyczalni, gdyż ich projekt zakładał objechanie świata właśnie tym dwudziestokilkuletnim przerobionym VW.


Już podczas pierwszej podróży zaczęli pisać bloga i ku ich zdziwieniu relacja z podróży zaczęła cieszyć się bardzo dużym zainteresowaniem wśród internautów. Z czasem blog stał się jednym z najpopularniejszych w Polsce, co miesiąc czyta go ok. 30 tys. osób. Podczas wyprawy spotykali ludzi, którzy znali ich właśnie z internetu, czytali ich wpisy i często zapraszali do swojego domu na obiad, proponując jednocześnie nocleg. Miłych niespodzianek tego typu było więcej.


Ludzie na widok kolorowego busa zatrzymywali się i z zaciekawieniem zaglądali do środka.


Wielokrotnie auto odmawiało posłuszeństwa, we własnym zakresie naprawiali drobne awarie, w przypadku poważniejszych musieli zgłaszać się do warsztatów. Naprawa zawsze przerastała ich możliwości finansowe, ale mieli mnóstwo szczęścia, spotykali pasjonatów podobnych do nich, którzy bezpłatnie usuwali awarie, proponując zapłatę jedynie za części. Ale niewielka kwota w warunkach amerykańskich była i tak zbyt duża dla polskiego studenta. W każdym takim przypadku zjawiał się ktoś, kto pokrywał te koszty. – Kiedyś odebraliśmy auto z warsztatu i zastanawialiśmy się, skąd wziąć pieniądze, by zapłacić za wymienione części. Wtedy podjechali motocykliści ubrani w skóry. Wyglądali na takich, którzy szukają zaczepki. Kiedy dowiedzieli się, jaki mamy problem, zrobili „zrzutkę” i wręczyli nam pieniądze na zapłacenie długu mechanikowi – powiedział Karol. Spotkaliśmy na swojej drodze mnóstwo takich osób, często byli to Polacy, którzy przed laty wyemigrowali z kraju – dodał. Ze względu na obowiązki nie wszyscy mogli podróżować w tym samym czasie, więc napisali na blogu, że poszukują chętnych do podróży. Mieli wątpliwości, czy ktokolwiek się odezwie. Niemal natychmiast zgłosiło się wielu chętnych, zastosowali zasadę „kto pierwszy, ten lepszy” i tak pozostało do dziś. Przygotowują wszystko i zamieszczają ogłoszenie na blogu. Chętnych nie brakuje. Byliśmy ciekawi, czy podczas podróży nie powstają jakieś konflikty, bo przecież dołączają do nich zupełnie obcy ludzie. Okazuje się, że częściej dochodzi do nieporozumień między znajomymi, zresztą nie można ustalić zasady, na podstawie której można byłoby wybierać spośród chętnych. To by niczego nie zmieniło. Wzoruje się na nich wielu młodych ludzi, którzy często proszą ich o poradę. Chętnie dzielą się swoim doświadczeniem. Na ich blogu można znaleźć odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania – największym wyzwaniem jest kupienie busa, wyremontowanie go i przystosowanie do podróżowania. Jednak praca przy nim i końcowy efekt są nagrodą za wszelkie trudności. Pozostaje tylko zaplanować podróż i ruszyć w drogę – piszą.



bps2



Karol Lewandowski przyjechał swoim kolorowym busem do Głogowa na zaproszenie Szansy. Na spotkaniu opowiedział o dotychczasowych podróżach, ale też przekazał wiele cennych rad. – Podróżując w większej grupie obniża się koszty paliwa, noclegów czy jedzenia, bardzo często można też dostać lepszą ofertę na bilety w różnych miejscach. Do własnego auta można zapakować więcej sprzętu, który ułatwi podróżowanie, bus może też stać się sypialnią i kuchnią. W podróż najlepiej wybierać się poza sezonem, gdyż wtedy ceny są o wiele niższe i nie ma tłumów turystów – powiedział zgromadzonym. Radził, by jeść w knajpkach, które nie mają angielskich szyldów i siedzą w nich sami lokalni mieszkańcy, ceny są tam niższe a jedzenie smaczniejsze. Robiąc zakupy w dużych marketach, zwłaszcza dla kilku osób, można dużo zaoszczędzić na jedzeniu. W podróż warto zabrać kuchenkę gazową i przygotowywać niektóre posiłki. Można też robić sobie przerwy w podróży, by popracować przez jakiś czas i zarobić na dalszą podróż.


W tym roku projekt „Busem przez świat” zakłada wyprawę na Islandię w czerwcu, Bałkany w sierpniu, Gruzję we wrześniu, a w grudniu wyprawę śladami Tonego Halika przez obie Ameryki od Alaski po Ziemię Ognistą i na Antarktydę.


Chętni mogą dołączyć, liczy się kolejność zgłoszeń.


Wydawać by się mogło, że taki sposób podróżowania to tylko dla młodych. Dwa lata temu podróżowaliśmy własnym autem przez miesiąc. Na początku było trudno zaakceptować warunki, z jakimi się zetknęliśmy. Często musieliśmy rozstawiać namiot w różnych miejscach, bo nie było czasu na szukanie hotelu, lub tego hotelu po prostu nie było. Ale dziś wspominamy te nietypowe warunki jako niesamowitą przygodę. Spotykaliśmy po drodze takich samych szaleńców jak my, mogli być naszymi wnukami, dziećmi, ale byli też ludzie w wieku naszych rodziców.


GRAŻYNA SROCZYŃSKA „Głogowiak Extra”


Fot. autorki, Na zdjęciu: pomysłodawca: Karol Lewandowski


Zobacz również: